Kilka dni temu mój kolega porównał aplikacje tradycyjne i te nowoczesne do zwierząt domowych i hodowlanych. Porównanie może nieco smutne i brutalne, ale prawdziwe.

Do zwierzaków domowych się przyzwyczajamy, nadajemy im imiona i chodzimy z nimi do lekarza, gdy coś im dolega, mając nadzieję, że da się uratować zdrowie pupila. Oszczędzę Państwu opisów traktowania tej sprawy w przypadku trzody, bydła czy drobiu, ale konkluzja jest taka, że rzeczywiście z aplikacjami postępujemy podobnie, dzieląc je na klasyczne, gdzie jednostka jest bardzo ważna, i te „hodowlane”, składające się z wielu powtarzających się komponentów, których kondycja jest istotna tylko w rozumieniu całej grupy.

Dalsza część tekstu jest dostępna jedynie dla zalogowanych użytkowników.

Zarejestruj się lub zaloguj, aby móc przeczytać ten wpis.